Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
Babu - znaczy ojciec

Egzotyczny projekt filmowy przygotowują Paweł Deląg oraz Magdalena Piekorz ("Pręgi"). Obraz pt. "Babu - znaczy ojciec" opowie mało znaną historię hinduskiego maharadży, który podczas wojny uratował kilkaset polskich dzieci.




Paweł Deląg nie szukał tematu do filmu, to temat znalazł jego. - W sposób magiczny, bo wszystkie najpiękniejsze rzeczy w życiu przychodzą do nas same - mówi znany aktor, który tym razem zadebiutuje w roli scenarzysty i reżysera. Opowiada: - Zostałem zaproszony na spotkanie ze znanym bollywoodzkim aktorem. Rozmawialiśmy na różne tematy. W pewnej chwili zapytał: "Dlaczego nie zrobisz opowieści o maharadży, który ratował polskie dzieci?". Nie wiedziałem, o co chodzi - tak jak większość Polaków. Opowiedział mi ją. Bardzo mocno poczułem, że chcę zrobić ten film - czasem po prostu tak jest, myślę jednak, że nie znalazłbym na to odwagi, nie dostałbym tak potężnego ładunku emocjonalnego, gdyby nie chodziło o tysiące polskich dzieci - mówi aktor.

 

Podczas drugiej wojny światowej przyjął pod swoją opiekę blisko tysiąc polskich sierot po syberyjskich zesłańcach. Dzieci opuściły Związek Radziecki wraz z armią gen. Andersa. Swoją decyzją Jam Saheb uratował je od śmierci głodowej. Kilku innych maharadżów hinduskich poszło w jego ślady oferując schronienie w sumie około pięciu tysiącom polskich sierot - ofiar sowieckiego terroru. Maharadża zbudował dla dzieci szkołę i dom, zapewniając im możliwość wychowania w kulturze, religii i tradycji polskiej, a gdy prosowiecki rząd polski upomniał się o te dzieci Jam Saheb adoptował je wszystkie otwierając im drogę do edukacji i dalszego życia za granicą. Jam Saheb stworzył dla nich w Indiach prawdziwy dom, wychował je, wykształcił, dbając o zachowanie ich tożsamości religijnej i narodowej.

 


Deląg poświęcił zbieraniu materiałów do filmu półtora roku, razem z Magdaleną Piekorz nakręcił m.in. 80 godzin wywiadów z "Indianinami" - tak nazywają siebie rozproszone dziś po całym świecie polskie dzieci maharadży.

- Nie robimy filmu komercyjnego, tylko edukacyjny i potrzebny, tak jak potrzebny był "Katyń". Chcemy uratować tę historię od zapomnienia i pokazać martyrologię narodu polskiego w sposób odmienny niż do tej pory w kinie polskim - oczami dzieci i z pogodnym zakończeniem. Warto sięgnąć po taki temat, jeśli chcemy budować swoją tożsamość w świecie - mówi Deląg.

"Babu - znaczy ojciec" ma być filmem dokumentalno-fabularyzowanym. Jak zapowiadają twórcy - będzie to prosty przekaz, bez efektów specjalnych, ale niezwykle atrakcyjny wizualnie. Fabularna część filmu ma pomóc w dotarciu do młodego widza.

Ekipa nakręci zdjęcia prawdopodobnie w Rzeszowie i Bieszczadach, a także w Indiach, niedaleko autentycznego pałacu maharadży, gdzie filmowcy zrekonstruują obóz dziecięcy. Setka małych aktorów przyjedzie tam z Polski, producenci będą też poszukiwać statystów na miejscu. - To ogromny wysiłek logistyczny, trzeba będzie zadbać, żeby polskie dzieci nie pochorowały się nam w Indiach - tłumaczy Deląg. Sposób opowiedzenia całej historii ma być nowatorski. - Nie chcemy działać według sztywnych ram. "Zamkniemy" dzieci na dwa tygodnie w obozie i będziemy podglądać je, aranżując czasem pewne sytuacje. Zależy nam na spontaniczności, chcemy, żeby widz spojrzał na wydarzenia oczami dzieci. Tego nie było jeszcze w kinie polskim ani nawet światowym - zdradza plany reżyser filmu.


Paweł Deląg przywiózł też do Rzeszowa ciekawy pomysł. - Chciałbym, żeby zebrana przez nas z dużym wysiłkiem dokumentacja dotycząca tej historii pozostała na stałe w konkretnym miejscu - można z niej stworzyć coś w rodzaju multimedialnego muzeum - proponuje.

P.S. Nie mogłam się oprzeć pokusie, żeby nie zamieścić tej informacji, tym bardziej, że polscy filmowcy zainteresowali się taką właśnie tematyką, a po drugie zdjęcia mają być kręcone w moich stronach:) (czyt. Bieszczady i Rzeszów, a nie Indie:P).

Wątek dotyczący tego filmu na forum bollywood.pl

Źródło:
Deląg i Piekorz robią u nas film,
Deląg kręci w Indiach,
Jam Saheba Digvijay Sinhji
wtorek, 10 czerwca 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • Jak nie kochać jesieni...

    Jak nie kochać jesieni... Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata, Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących. Ptaków, co przed podróżą na drzewach us

  • Bliźnięta

    Urodziły się bliźnięta, Wieść dla wszystkich niepojęta. Te bliźniaki dwujajowe, Przyszły na świat krzycząc zdrowe. Pięć tygodni nie zwlekając, Tacie, Mamie szcz

  • "My Name is Khan" w polskich kinach!

    Rizwan Khan (Shahrukh Khan) cierpi na chorobę Aspergera, jednak radzi sobie w życiu całkiem dobrze. Opuszcza Indie, by zamieszkać w San Francisco, gdzie zaczyna

Komentarze
2008/06/13 20:02:41
Zapowiada się interesująco:)
-
2008/06/16 15:54:33
Osobiście życzę twórcom powodzenia w pracy i żeby efekt końcowy pokrył się z oczekiwaniami widzów:)
-
2008/06/22 15:54:51
naprawde super pomysl, juz nie moge sie doczekac
-
2008/06/29 13:33:25
Mam nadzieję, że twórcy nie będą starali się stworzyć jakiegoś wilekiego hitu, tylko skupią się na produkcji naprawdę dobrego kina.