Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
"Życie po hindusku" Janina Rubach-Kuczewska

Pierwsze spotkanie i... pytania.
Z wizytą u państwa Guptów.
Wesele.
Rodzina wielka czy mała?
Gdy rodzi się dziecko.
Mała, ale szczęśliwa.
Kapryśna „pani”.
Patykiem na piasku.
Płomienie stosów i czerwone światła.
„Karma” i „Dharma”.
Dzień jak co dzień.
Pamiętaj o oddechu!
Indie i Indira.

To tytuły rozdziałów w książce Janiny Rubach-Kuczewskiej, kobiety, która spędziła pięć lat w Indiach, poznając styl życia, codzienność i zwyczaje mieszkających tam ludzi. Mimo, że książka została wydana w 1971 roku i zawiera wiele już przedawnionych informacji, zwłaszcza z zakresu statystyki społecznej, to jednak czyta się ją z zapartym tchem. Autorka porusza takie tematy jak: róznice kastowe, codzienne życie statystycnej rodziny indyjskiej, kwestię posagu i zamążpójcia dziewcząt, poziom szkolnictwa, zmagania z żywiołami natury, a także problem prostytucji. Momentami odnosi się wrażenie, że jest się w centrum wydarzeń albo przeżywa się dokładnie to samo, co autorka w tamtym czasie. Każdy rozdział stanowi odrębną całość, która podobnie jak wszystko w Indiach łączy się ze sobą, tworząc mniej lub bardziej zrozumiałą dla nas kompozycję. Polecam tę lekturę wszystkim osobom, które pragną pogłębić swoją wiedzę na tematy związane z tym odległym krajem i są chętne przeczytać relację osoby, która spędziła sporo czasu wśród mieszkańców subkontynentu. Poniżej przytoczę słowa samej autorki.


"Wiele krajów można dobrze poznać i zrozumieć w ciągu pięciu lat. Ale nie Indie. Choć wykorzystywałam każdą sposobność do podróżowania, choć miałam serdecznych znajomych, którzy starali się dopomóc mi w poznawaniu Indii, nie czuję się na siłach, by choć w części wyczerpać ten wielki temat czy też odpowiedzieć na wszystkie pytania. Po prostu więc spróbuję opowiedzieć o codziennym indyjskim życiu. O odmiennościach i podobieństwach bytowania nad Wisłą i Gangesem, o tych procesach, które dokonują się w życiu rodziny i o troskach kobiet, o tym wszystkim, co mi opowiadano, a także o nieco o tym, co pomijano milczeniem, prawdopodobnie w obawie przed brakiem zrozumienia. Bo Indie zrozumieć trudno nie tylko dlatego, że mówią setkami języków."


Relacja Arois po przeczytaniu książki na blogu Inwestycja
Opinia Zahry na blogu Indie - Kraina kolorów

niedziela, 28 września 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • „Życie Pi” Yann Martel

    Ranna zebra, orangutan, hiena cętkowana, szczur i tygrys bengalski…Taka menażeria to nie najlepsze towarzystwo w dryfującej po oceanie szalupie.Niestety s

  • Anuradha Roy "Pod dachem świata"

    W odciętym od świata miasteczku Ranikhet u podnóży Himalajów Maya,próbuje rozpocząć nowe życie i zapomnieć o osobistej tragedii. Uczy wmiejscowej szkole, a noca

  • Paulina Wilk "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii"

    W swej reporterskiej książce „Lalki w ogniu” dziennikarka„Rzeczpospolitej” i podróżniczka Paulina Wilk daje czytelnikom zaskakującyobraz