Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
Aitraaz, czyli W sieci miłości
Aitraaz zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Po przeczytaniu opisu filmu, byłam ciekawa jak bollywoodzki reżyserzy poradzą sobie z takim tematem. Osią opowieści jest rzadki jak na warunki indyjskie problem molestowania seksualnego mężczyzny przez kobietę, która w tym celu wykorzystuje swoją pozycję i władzę jaką osiągnęła przez intratne małżeństwo z dużo starszym od siebie właścicielem potężnej firmy produkującej telefony komórkowe.



Przyznam, że fabuła jest ciekawa i wciągająca, ale ostatecznie łatwo przewidzieć jak się cała historia zakończy. Mimo to, uważam, że film jest bardzo dobry. W drugiej połowie filmu wydało mi się nieco sztuczne i pompatyczne złożenie pozwu do sądu przez, powiedzmy sobie szczerze, pionka jakim był Raja w stosunku do potężnego i wpływowego pana Roya i jego żony. Jak w normalnych warunkach walka o honor i dobre imię przeciętnego mieszkańca ziemi ze znanym bogaczem może być równa? W to nie uwierzę. Poza tym czy we wszystkich sądach w Indiach rozprawy wyglądają podobnie? Bo jeżeli tak, to współczuję wszystkim powodom i pozwanym. Nie podobało mi się jeszcze zachowanie głównego bohatera, który w decydującym momencie (wizyta w domu szefowej) wydał się potwornie niedorobionym facetem (który odtrącony i poniżony w przeszłości mężczyzna postąpiłby w taki sposób?). Jednak wiedząc, że w Bollywood film musi nieść ze sobą pewien morał i pokazywać przewagę dobra nad złem, można miło spędzić czas z Akshayem, Priyanką, Kareeną i (nie sądziłam że to kiedyś powiem) Amrishem Puri.





Wszyscy aktorzy spisali się świetnie, zarówno Kareena Kapoor jak i Priyanka Chopra, były rewelacyjne i to właśnie te dwie panie sprawiają, że film jest wart uwagi. Priyanki w tak negatywnej roli kobiety, która nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć, to czego pragnie, jeszcze nie miałam okazji widzieć. Priyanka za grę w tym filmie otrzymała rzadko przyznawaną kobietom nagrodę za krecję negatywnej postaci. Z całą pewnością sobie na nią zasłużyła, ponieważ zagrała rewelacyjnie. Kareena z kolei w roli miłej „dziewczyny z sąsiedztwa” i sympatycznej początkującej prawniczki wypadła zachwycająco. Akshay, który jest głównym bohaterem, w porównaniu z paniami wypada nieco blado, natomiast Amrish przerażający mnie swoim wzrokiem we wcześniejszych filmach, tutaj nie był taki straszny (może to za sprawą zachodniego stylu ubierania i okularom?).

Podsumowując film jest nieco przewidywalny, aczkolwiek wciągający, interesujący i dobrze się go ogląda.

Aitraaz to bollywodzka wersja amerykańskiego filmu W sieci (Disclosure z 1994r.) z Demi Moore i Micheal'em Douglas'em w rolach głównych, którego jeszcze nie widziałam
, przez co być może indyjska wersja wydała mi się dobra.

Treść i trailer filmu Aitraaz


Zdjęcia: www.sulekha.com

poniedziałek, 24 listopada 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • Dilwale, czyli O wielkim sercu

    Produkcja: RedChillies Entertainment Reżyseria: Rohit Shetty Scenariusz: Yunus Sajawal Muzyka: AmarMohile Obsada: Shah Rukh Khan, Kajol, Varun Dhawan, Kriti San

  • Kites, czyli Latawce

    Produkcja: Rakesh Roshan Reżyseria: Anurag Basu Scenariusz: Anurag Basu, Robin Bhratt Muzyka: Rajesh ROshan Obsada: Hrithik Roshan, Barbara Mori, Kangana Ranaul

  • Thoda Pyaar Thoda Magic, czyli Odrobina Miłości Odrobina Magii

    Produkcja: Aditya Chopra, Kunal Kohli, Vicky Bahri, Vivek Bhatnagar, MituBhowmick Lange Reżyseria: Kunal Kohli Scenariusz: Kunal Kohli Muzyka: Shankar- Eshaan -

Komentarze
2008/11/25 17:08:41
Film właśnie nabyłam, a kiedy obejrzę to nie wiem, bo świeże bolly wypada u mnie rzadko - w drobnych przerwach między klasyką a południem (a powoli także południową klasyką:D)
W każdym razie po Yakeen stwierdzam, że Priyanka jest dobra w rolach zdesperowanych kobiet, które posuną się do wszystkiego:)
-
2008/11/25 20:55:09
Yakeen jeszcze przede mną, ale skoro Priyanka ma w nim podobną rolę, to zapowiada się obiecująco.
U mnie sprawa z filmami wygląda wręcz odwrotnie. Utknęłam na Północy i jakoś brak mi odwagi (tak mi się przynajmniej wydaje), żeby lepiej poznać Tolly i Kolly, a tym bardziej klasykę. Hmmm troche to głupie, wiem. Ale wiem też, że kiedyś przyjdzie na to właściwy czas:)