Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
Indian Babu, czyli Hinduski pan młody
Jeszcze tak beznadziejnego filmu nie widziałam! Moją pierwszą myślą po zakończeniu oglądania było: „Nigdy więcej!”.



Indian Babu: Śpiewaj, tańcz i kochaj mnie to prawdziwa porażka, a kwestia „Zostaniesz moim synem. Co ty na to?”, wypowiedziana w zakończeniu, powaliła mnie na łopatki. Historia jest bezsensowna (kto w XX wieku planuje porwanie narzeczonej? Ludzie ratujcie mnie przed takimi pomysłami!), zdjęcia kiepsko nakręcone, tak że momentami nie było widać postaci aktorów w całości, piosenki bez wyrazu, a gra aktorów pozostawia wiele do życzenia, w tym okropny występ Johnnego Levera. Nie doszukałam się ani jednego pozytywu (chyba że piękny strój Dil na zaręczynach Simran można do tego zaliczyć?)!

Unikajcie tego filmu! Polecam go jedynie osobom mającym problemy z zasypianiem – śmiało możecie sobie go zaaplikować zamiast tabletek nasennych
.

Treść filmu Indian Babu

Zdjęcie: www.sulekha.com

środa, 26 listopada 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • Dilwale, czyli O wielkim sercu

    Produkcja: RedChillies Entertainment Reżyseria: Rohit Shetty Scenariusz: Yunus Sajawal Muzyka: AmarMohile Obsada: Shah Rukh Khan, Kajol, Varun Dhawan, Kriti San

  • Kites, czyli Latawce

    Produkcja: Rakesh Roshan Reżyseria: Anurag Basu Scenariusz: Anurag Basu, Robin Bhratt Muzyka: Rajesh ROshan Obsada: Hrithik Roshan, Barbara Mori, Kangana Ranaul

  • Thoda Pyaar Thoda Magic, czyli Odrobina Miłości Odrobina Magii

    Produkcja: Aditya Chopra, Kunal Kohli, Vicky Bahri, Vivek Bhatnagar, MituBhowmick Lange Reżyseria: Kunal Kohli Scenariusz: Kunal Kohli Muzyka: Shankar- Eshaan -

Komentarze
2008/11/27 21:57:21
Ale porwanie wbrew jej woli? Bo w zasadzie to właśnie Gopichand w Varshamie tak sobie porwał:P A za wolą to np. wymoczek w Jayamie porwał swoją wybrankę w dzień jej planowanego ślubu z Gopim -wchodząc przez dach:P
-
2008/12/02 19:26:49
W tym wypadku było to raczej porwanie za wolą dziewczyny, bo ona również była w nim zakochana. Nie zmienia to jednak mojego zdania, że był to głupi pomysł i uważam, że wcale nie pasował do postac i całego filmu.
-
2008/12/02 20:45:35
Jak pasuje do tego filmu to nie wiem i pewnie się nie dowiem bo senasu nie planuję:) Odniosłam się tylko do zdania: "kto w XX wieku planuje porwanie narzeczonej?" bo takie rzeczy w kinie indyjskim bywają i w kontekście ich kultury (aranżowanych małżeństw bez pytania dziewczyny o zdanie) nie uważam ich za całkiem absurdalne.
-
2008/12/03 00:18:52
Ja też nie uważam ich za całkowicie absurdalne. Oceniałam tylko i wyłącznie ten jeden film. W tym przypadku ani pomysł, a tym bardziej jego realizacja nie są najlepsze, bo faktycznie sprowadzają się tylko do stwierdzenia: "a porwę sobie tę dziewczynę i pojmę ją za żonę mimo wszystko", bo nic poza tym się nie dzieje, a na końcu dochodzi tylko do wielkej przemiany, przebaczenia i porzucenia przez negatywnych bohaterów swojej dotychczasowej złej drogi na rzecz zbratania się z wrogami. Banał i beznadzieja. Gdyby ten "porywacz" robił coś, co by świadczyło o jego odwadze czy miłości, to nie miałabym żadnych zastrzeżeń, ale tutaj dosłownie nic w tym kierunku się nie działo.