Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
Kandukondain Kandukondain, czyli Rozważne i Romantyczne
Kandukondain Kandukondain to historia owdowiałej matki (Sridivja) i jej trzech córek: rozważnej Saumyai (Tabu) i romantycznej Meenakshi (Aishwarya Rai) oraz najmłodszej Kamli. Mieszkają okazałej wiejskiej rezydencji wraz z dziadkiem, któremu pozostało niewiele dni na ziemi. Meenakshi, która marzy o kimś wyjątkowym, kto rozpali jej serce, rozbudzi wyobraźnię, zrozumie jej pragnienia, zakochuje się w maklerze giełdowym Srikanthim (Abbas). Mężczyzna sprawia wrażenie idealnego kandydata na męża oraz co najważniejsze odwzajemnia jej uczucie. Sowmya, która pokornie przyjmuje wszystko, co przynosi jej los, obdarzyła miłością Manohara (Ajith), początkującego reżysera, który obiecuje jej małżeństwo tuż po nakręceniu swojego pierwszego filmu. Niestety wraz ze śmiercią dziadka cały majątek przechodzi na własność wuja dziewczyn, Sama (Nizhalgal Ravi) i jego żony, a piękny, beztroski i poukładany świat czterech kobiet rozpada się. Wdowa wraz córkami, zmuszona zachowaniem rodziny, przeprowadza się do Madrasu, by tam z pomocą przyjaciela rodziny, byłego komandosa Bali (Mammootty), zacząć żyć od nowa.



Kandukondain Kandukondain to mój pierwszy film z Tamil Nadu! Pierwsze spotkanie okazało się ekscytujące i pełne pozytywnych emocji. Bardzo lubię twórczość Jane Austen, a ta luźna adaptacja jej powieści Rozważna i romantyczna bardzo przypadła mi do gustu. W filmie występują inne okoliczności oraz czas akcji, dlatego ta opowieść wypada bardzo imponująco i świeżo. W nieco odmienny sposób postrzegałam i interesowałam się losami sióstr i ich matki, bardziej przemawiała do mnie wrogość ze strony bratowej oraz z większym napięciem śledziłam poczynania dziewczyn i ich sposób radzenia sobie z przeciwnościami losu, niż w przypadku oryginalnej wersji.


Perypetie uczuciowe z kolei w tej opowieści zeszły jakby na dalszy plan, przede wszystkim ze względu na brak iskrzenia między bohaterami i wiarygodności gry aktorskiej. Owszem film jest ładny i kolorowy, ale według mnie zagrany słabo i nie przekonująco. Żadna z pań nie zagrała według mnie na miarę swoich umiejętności, niestety ani Ash, ani Tabu (po której spodziewałam się znacznie więcej) nie zachwyciły kreacją swojej roli, chociaż przynajmniej pięknie prezentowały się na ekranie (za to duży plus). Nie ma to jednak w tym wypadku większego wpływu na odbiór, ponieważ film ogląda się z wieką przyjemnością. Z panów na dużą uwagę zasługuje Mammootty, który zyskuje sympatię niemal od pierwszej sceny. Jego udział wnosi wiele do filmu i sprawia, że sceny z jego udziałem stają się najlepsze spośród całości. Duże uznanie zyskał w moich oczach również Ajith, który wcielił się w chłopaka mającego własną wizję świata.

Jak powiedział jeden z bohaterów „za granicą wciąż jędzą tego samego kurczaka na obiad, a u nas kuchnia jest różnorodna i takie musi być kino” tak i ten film jest pełen różnorodnych wątków, począwszy od walki na wojnie, przez sprawy finansowe i kręcenie dobrych filmów, a na wielu odcieniach miłości skończywszy.

W filmie można usłyszeć wspaniałą muzykę, której towarzyszą ciekawe przedstawienia w formie teledysków. Poniżej zamieszczam filmiki z trzema piosenkami, które najbardziej mi się spodobały.

Kanjum Mainakkale



Kannamoochi



Smaiyai Smaiyai



piątek, 07 listopada 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • Billa

    Produkcja: L. Suresh Balaji Reżyseria: Vishnuvardhan Scenariusz: Javed Akhtar, Salim Khan Muzyka: Yuvan Shankar Raja Obsada: Ajith Kumar, Nayantara, Prabhu Gane

  • Anniyan

    Produkcja: Oscar Ravichandran, D. Ramesh Babu Reżyseria: S. Shankar Scenariusz: S. Shankar Muzyka: Harris Jayaraj Obsada: Chiyyan Vikram, Sada, Vivek, Prakash R

  • Theeviravaathi, czyli Terrorystka

    Produkcja: Abhijit Joshi, A. Sreekar Prasad, Shree Prasad, A.Sriram Reżyseria: Santosh Sivan Scenariusz: Santosh Sivan, Ravi Deshpande, Vijay Deveshwar Muzyka:

Komentarze
2008/11/07 18:55:14
KK w sumie nie za bardzo lubię, ale podobało mi sie aktorsko. Uściślę, że chodzi mi o role męskie, bo panie tylko były.
No i chyba dodawać nie muszę, który z aktorów spisał się wg mnie najlepiej ;D *wychodzi ze mnie fanatyzm* Owszem, Mammootty zainteresował mnie swoją osobą, ale jakoś ciężko idzie mi zdobywanie filmów z nim.
Film momentami trochę siada, wlecze się jak żółw, co w takim wydaniu jest jednak minusem. Nie mam absolutnie nic do wolnych filmów, ale tutaj mnie to trochę irytowało.
-
2008/11/20 17:42:34
Nati, nie wiem czy ogladałyśmy inne filmy, czy może byłam w sprzyjajacym nastroju, bo nie mogę zgodzić się z Twoją opinią. Dla mnie film był świetny i bardzo mi się podobał. Aktorom nie mam nic do zarzucenia, a fabuła i akcja były zgrane. Bardzo miło spędziłam czasz KK:D
-
2008/11/20 21:31:00
Oj, ale ja przecież nie oczekuję, że każdy będzie się zawsze ze mną we wszystkim zgadzał ;-)
Dla mnie to jedna z większych porażek Thali, choć do Red temu filmowi daleko. Lubię spokojne filmy, ale ten dla mnie był po prostu nudny.
Jednak każdy ma inny gust i nie wszystko się wszystkim musi podobać.
-
2008/11/21 19:28:41
Ale to jest właśnie bardzo fajne, że nie zawsze się zgadzamy:) i nie mamy takich samych gustów:D:D:D
-
2009/04/08 04:09:34
W końcu obejrzałam, to zanim wyżyje się na własnym blogu, zostawię slad i tu :)
Szalenie mi się ten film podobał! Moje opory przed uwspółcześnionymi wersjami klasycznej literatury topnieją coraz bardziej.

Z obsady stanowczo najlepszy był Mammootty! To mój trzeci film z tym aktorem i jestem pod coraz wiekszym wrażeniem. Na marginesie, wybacz jeśli piszę rzeczy, które i tak wiesz, jest to jedna z największych megagwiazd przemysłu keralskiego, tzw. mollywood, a zarazem jeden z najbardziej cenionych aktorów indyjskich w ogóle. Jest też razem z Kamalem Hassanem (tamilski aktor) rekordzistą jeśli chodzi o ilość zdobytych nagród państwowych - National Award. KK to mój trzeci film z nim i trudno się nie zgodzić, że jest to rewelacyjny aktor, choć działa raczej na zasadziecichej wody i nie od razu rzuca na kolana.

Ajitha widziałam też niedużo, ale dość by stwierdzić, że tu nie był u szczytu formy. Ale podobał mi się. A związane z jego postacią smaczki dotyczące kina tamilskiego były urocze. Najbardziej mnie rozbawiło jego wejscie, gdzie uczył aktorkę poprawnie wymawiać słowa tamilskie - w scenie tej niby naśmiewano się ze zwyczaju zatrudniania w południowych filmach północnych aktorek, które nie znają języka, a jednocześnie główne role w filmie grały Aish i Tabu, które obie trzeba było dubbingować :P

Aktorka zaś, która zagrała matkę, to absoluna legenda kina tamilskiego - widziałam z nią kilka filmów z lat '80 i wczesnych '90, gdzie też już grała dojrzałe kobiety i strasznie ją lubię.

Co do opisu filmu to muszę sie nie zgodzić z tym, jakoby po stracie domu legł w gruzach "sielanokowy" świat kobiet. Ich życiu daleko było do idylli. Po pierwsze już wczesniej były wykluczone z rodziny, bo matka dziewczyn wyszła za mąż wbrew woli swojego ojca. Do domu wprowadziły się właśnie po to, by się chorym staruszkiem zaopiekować, ale nie doszło miedzy nimi do pojednania. Co prawda ojciec raczej zapomniał o dawnych urazach i cały czas próbował zakomunikować, że chce wprowadzić zmiany do testamentu, ale nikt nie zrozumiał o co mu chodzi. Matka dziewczyn cały czas była przekonana, że ją odrzuca jako córkę.

Po drugie wszyscy byli przekonani, że nad Sowmyą ciąży klątwa i to też bardzo wszystkim leżało kamieniem na sercu. Swoją drogą bardzo ciekawy wątek, szkoda tylko, że trochę mu zabrakło wyrazistego zakończenia. No, ale finał watku z udziałem Aish był dla mnie tak rewelacyjny, że się zrównowazyło. Bardzo mnie wzruszyła ta scena!

Starczy, bo co we własnej recce napiszę? ;)
-
2009/04/15 18:22:29
Marysiu kochana, bardzo dziękuję za obszerny komentarz. Lubię czytać to, co piszesz, bo wielu interesujących rzeczy mogę się dowiedzieć.
-
2009/04/17 20:07:07
A dziękuję. Wpisywałabym się częściej, ale nie lubię za bardzo czytać o filmach, których jeszcze nie widziałam, a z bollywoodami, które u Ciebie dominują to u mnie ostatnimi czasy raczej średnio :P
-
2009/04/19 21:10:43
Bardzo dobrze rozumiem, więc nie przejmuj się. Cieszy mnie każda Twoja wizyta:) nawet jeśli zdarza się rzadko:)