Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
Phir Milenge, czyli Do zobaczenia
Zaintrygowana tematyką filmu Phir Milenge zdecydowałam się natychmiast zobaczyć dzieło inspirowane hollywoodzkim megahitem Filadalfia, który kocham za każdą minutę niezapomnianych wrażeń i emocji.



Początkowo nie przypomina on jednak swojego pierwowzoru, ponieważ utrzymany jest w konwencji typowego bollywodzkiego romansu, z udziałem ładnej, ale nieco drętwej (jak na mój gust) Shilpy i rozanielonego Salmana (który o dziwo, w drugim filmie pod rząd mnie nie drażnił. Czyżby oznaczało to uleczenie z "nielubienia go"?). Ogólnie ta historia nie była zła (chociaż wyznanie Rohita przy ogniu było rozbrajające, czy takimi słowami zdobywa się w Indiach dziewczyny?:D), ale ja czekałam na tę część właściwą, dotyczącą choroby i pozwu. Z chwilą pojawienia się Abhisheka jako niewprawnego adwokata walczącego o prawa najsłabszych(?) film nabrał innego tempa i nastroju. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że to właśnie ten aktor, sprawił, że do końca film był już o wiele lepszy. Cieszę się, że cały scenariusz Filadelfii nie został skopiowany w Phir Milenge (główna różnica polega na tym, że bohaterką jest dziewczyna, będąca na razie tylko nosicielką wirusa, a do tego nie jest homoseksualistką), ponieważ dzięki temu można powiedzieć, że są to dwa różne filmy o tej samej tematyce. To jest duży plus, gdyż nie wierzę, że bollywoodzcy reżyserzy byliby w stanie stworzyć coś lepszego niż ich koledzy zza Oceanu. Podobał mi się sposób przedstawienia problemu, chociaż przyznam, że wszystko zostało nieco spłycone przez wątek miłosny, a zasadność niektórych pytań zadawanych w sądzie była dla mnie niejasna, w wyniku czego odczuwałam pewien dysonans.



Ostatecznie mogę polecić ten tytuł zarówno osobom, które widziały film z Tomem Hanksem (tak dla porównania), a także dla tych którzy nie mieli jeszcze tej przyjemności (aby mogli zobaczyć jak Hindusi walczą z problemem izolacji osób chorych na AIDS).

Aha! Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o krótkiej scence związanej z moją największą pasją – Friends!!! Wcale mnie nie dziwi, że również w Indiach jest on bardzo popularny
.

Treść i piosenka z filmu Phir Milenge

Zdjęcia: www.bollywooddunia.com oraz www.bp2.blogger.com

wtorek, 16 grudnia 2008, pheobe6

Polecane wpisy

  • Dilwale, czyli O wielkim sercu

    Produkcja: RedChillies Entertainment Reżyseria: Rohit Shetty Scenariusz: Yunus Sajawal Muzyka: AmarMohile Obsada: Shah Rukh Khan, Kajol, Varun Dhawan, Kriti San

  • Kites, czyli Latawce

    Produkcja: Rakesh Roshan Reżyseria: Anurag Basu Scenariusz: Anurag Basu, Robin Bhratt Muzyka: Rajesh ROshan Obsada: Hrithik Roshan, Barbara Mori, Kangana Ranaul

  • Thoda Pyaar Thoda Magic, czyli Odrobina Miłości Odrobina Magii

    Produkcja: Aditya Chopra, Kunal Kohli, Vicky Bahri, Vivek Bhatnagar, MituBhowmick Lange Reżyseria: Kunal Kohli Scenariusz: Kunal Kohli Muzyka: Shankar- Eshaan -

Komentarze
2008/12/18 19:55:09
W zakresie tematu 'kino indyjskie o chorych na AIDS' dużo lepszy jest 'My brother Nikhil':) Dla mnie główną atrakcją 'Phir Milenge' jest debiut mojej chyba ulubionej obecnie aktorki południowej- Kamalinee Mukherjee:)
-
2008/12/19 16:42:10
Czytałam podobne opinie na forum. Sporo osób pisało, że MBN jest pod tym względem lepszy. Może w końcu sama się o tym przekonam:) wtedy na pewno napiszę.
Nie wiedziałam, że Kamalinee Mukherjee jest południową aktorką. W tym filmie spodobała mi się jej naturalność.
-
2008/12/19 23:42:14
Jakby co to służę MBN:)
W tolly czy kolly nie ma właściwie aktorek 'rdzennych':) Znakomita większość jest albo z Kerali (czyli malayalam- Trisha, Shriya, Asin itp) albo właśnie z północy (Jyothika, Charmy, Genelia, Kamalinee itp)
-
2008/12/22 12:56:58
Dziękuję Mariolu, na pewno skorzystam:)
Dzięki za wyjaśnienie:) podejrzewam, że nigdy nie będę wiedziała o kinie indyjskim równie dużo, jak Ty:)
-
2008/12/22 17:49:32
Ja natomiast podejrzewam, że nigdy nie będę wiedzieć o nim wszystkiego co chciałabym wiedzieć:D