Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
"Żarłoczny przypływ" Amitav Ghosh
Pomiędzy morzem a równinami Bengalu, przy wysuniętym najbardziej na południe fragmencie wybrzeża Indii znajduje się rozległy archipelag wysp. To Sundarban. Nie istnieją tam żadne granice oddzielające słodką wodę od słonej, rzeki od morza, a nawet ląd od wody. Przez setki lat jedynie ludzie bez własnego skrawka ziemi ośmielali się tam osiedlać i jakoś udawało im się przetrwać na tych błotnistych terenach, gdzie władzę sprawują tygrysy-ludojady i krokodyle. To tam na początku zeszłego wieku, pewien Szkot, wizjoner, utworzył utopijną wspólnotę, w której ludzie wszystkich ras, wyznań i klas mogli żyć razem.

Pewnego dnia do tego niedostępnego regionu przybywa dwoje obcych. Pija, Hinduska z pochodzenia, leczy wychowana w Stanach Zjednoczonych, jest naukowcem. Zajmuje się badaniem rzadko spotykanych delfinów rzecznych. Kanaj, wyrafinowany biznesmen z Delhi, zjawia się na wyspach, spełniając prośbę ciotki, miejscowej osobistości. Ma się zapoznać z zapiskami wuja, politycznego radykała, który zmarł przed laty w niejasnych okolicznościach. Kiedy Pija wynajmuje rybaka Fokira jako przewodnika po rozlewiskach, Kanaj proponuje, że zostanie jej tłumaczem. Od tej chwili zaczyna się niezwykła podróż nie tylko w głąb krainy przypływów, lecz także do zakamarków ludziej duszy. Węzeł napięć i niezapokojonych namiętności, który połączy lidzi z trzech światów, znajdzie rozwiązanie w pełnych grozy okolicznościach.

Amitav Ghosh odkrył kolejne nowe terytorium, przywołał do życia z historii i mitów fascynujące miejsce, inny świat. Ale w Żarłocznym przypływie penetruje również inną dżunglę, poznaną w znacznie mniejszym stopniu: ludzkiego ducha. To powieść, która bez przerwy stawia jedno pytanie: czy człowiek potrafi prawdziwie ocenić innego człowieka?

Fragmenty książki "Żarłoczny przypływ"




Bez cienia wahania mogę powiedzieć, że książka ta jest wyśmienita. Amitav Ghosh operuje słowem w sposób wprawny i bezpośredni oferując czytelnikowi wspaniałą rozrywkę i niezaopmnianą podróż w głąb dzikiej przyrody, gdzie każdy bohater może odkryć jakim naprawdę jest człowiekiem. Jestem tą książką oczarowana i polecam wszystkim fascynatom literatury indyjskiej. Ciekawym zabiegiem autora jest sposób prowadzenia narracji - równoległe przedstawienie historii dwóch postaci, aż do czasu gdy ich ścieżki ponownie się krzyżują, a w całość wplecione interesujące zapiski sprzed lat, które wyjaśniają zachowanie i przeszłość osób napotkanych przez parę głównych bohaterów. Ciekawe wątki, barwnie odmalowane postaci, piękny styl, magnetyzująca sceneria - wszystko to sprawia, że książka jest bardzo dobrą lekturą, po prostu dobrze opowiedzianą historią.

Poniżej zamieszczam ciekawe fragmenty artykułu Maxa
Fuzowskiego na temat "Żarłocznego przypływu".

"Życie bywa niewyobrażalnie niemiłe i okrutne dla wielu, jeśli nie wszystkich ludzi żyjących na subkontynencie indyjskim. Ale to nie znaczy, że codzienność tych ludzi pozbawiona jest przyjemności, radości i śmiechu. Być może najbardziej zadziwiającą i zaskakującą rzeczą w tym społeczeństwie jest jego nieskończona elastycznoś"ć - mówi Ghosh, tłumacząc, dlaczego "Żarłoczny przypływ" to książka zbudowana na sprzecznościach.

Pisarz umieszcza akcję powieści pośród osobliwych wysp archipelagu Sundarban, położonych ni to na morzu, ni w to w delcie Gangesu, i pokrytych największym obszarem podmokłych lasów namorzynowych na świecie. To miejsce pierwotne, odseparowane i oddalone od cywilizacji. Ghosh kreuje w tej scenografii wielowątkową historię o dwóch obliczach - społecznym i osobistym. Ludzie w masie są tu ofiarami i katami, zacofanymi biedakami i bezwzględnymi zarządcami. Ale gdy wejrzeć głębiej, oprócz mocnej krytyki cywilizacyjnej mamy również subtelne opowieści miłosne - zaskakująco pogodne. Dzięki tym kontrastom dostajemy intrygującą prozę o ludzkim poszukiwaniu wolności - w warunkach bardzo tej wolności nieprzychylnych.

Bohaterowie Ghosha to Pijala Roy, pochodząca z Indii amerykańska biolożka zakochana w rzecznych delfinach, Kanaj Dutt, starzejący się już biznesmen z Delhi oraz Fokir, prosty i dobroduszny rybak. Trzy postaci charakteryzują trzy różne spojrzenia na Indie oczami samych Hindusów. - Nie można mówić o jednych Indiach. Zamkniętych jest w nich kilka różnych światów - tłumaczy autor. Nie serwuje nam jednak odgrzewanych kawałków o zderzeniu światopoglądów. Ludzie w tej powieści szybko okazują się sobie o wiele bliżsi, niż sami sądzili.

Określać "Żarłoczny przypływ" wyłącznie opowieścią o Indiach byłoby jednak niewybaczalnym banalizowaniem. Choć kultura i historia subkontynentu mają tu niebagatelne znaczenie, nie decydują o jakości książki. To bowiem traktat o poszukiwaniu własnej tożsamości. Lecz inny niż u Hariego Kunzru, Jhumpy Lahiri czy innych popularnych hinduskich pisarzy. Nie odnajdziemy u Ghosha wypracowanych schematów - każe on protagonistom mierzyć się z naturą, bo według niego tylko tam, w dżungli, w budzących strach wyobrażeniach o niej, będą w stanie odnaleźć samych siebie. Wysyła ich również na spotkanie z przeszłością, z rodzinnymi historiami, które równie dobrze mogłyby się rozegrać w każdym innym miejscu na ziemi. Ostatecznie "Żarłoczny przypływ" to książka o nierównej walce z naturą z jednej strony i władzą z drugiej. Książka rozpolitykowana, ale nie moralizatorska. Równie rozważnie i mądrze opisująca uczucia, ile zabierająca głos w gorących kwestiach społecznych.

P.S. Nati-Tola dziękuję za uświadomienie mi, że taka książka istnieje i za inspirację do jej przeczytania:)

Opis: www.noir.pl oraz nota wydawcy
Zdjęcie: www.poczytaj.pl

czwartek, 05 lutego 2009, pheobe6

Polecane wpisy

  • „Hotel Marigold” Deborah Moggach

    Czy w jesieni życia można zacząć wszystko od nowa? Odważyć się całkowicie zmienić sposób bycia? Czy warto? Na te poważne egzystencjalne pytania w lekki, zabawny

  • Shilip Somaya Gowda "Sekretna córka"

    W małej indyjskiej wiosce Kavita wydaje na świat córeczkę. Jednak w kulturze preferującej synów jedynym sposobem na uratowanie nowo narodzonej dziewczynki jest

  • Salman Rushdie "Joseph Anton. Autobiografia"

    14 lutego 1989 roku, w dzień świętego Walentego, do Salmana Rushdiego zadzwoniła dziennikarka BBC z wiadomością, że autor został "skazany na śmierć" p

Komentarze
Gość: , *.hfc.comcastbusiness.net
2009/05/12 21:05:41
Zabieram sie do przeczytania "Sea of poppies" Ghosha... Czy "żarloczny przypływ" jest polskim tłumaczeniem tej książki?? Nie znam właściwie wcale twórczości Ghosha i to pierwsza jego książka za jaką sie zabieram...
-
2009/05/13 09:54:34
Oryginalny tytuł "Żarłocznego przypływu" to "The Hungry Tide". Książki o której piszesz jeszcze nie czytałam. Spośród dorobku Ghosha do tej pory udało mi się przeczytać na razie tylko jedną pozycję.

Jak już skończysz, napisz o czym jest ta książka i czy Ci się podobała:) Pozdrawiam