Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
Blog > Komentarze do wpisu
"Tłumacz chorób" Jhumpa Lahiri

Debiut amerykańskiej pisarki hinduskiego pochodzenia uhonorowany Nagrodą Pulitzera w roku 2000. Zbiór dziewięciu opowiadań, którego bohaterami są młodzi hinduscy imigranci w Stanach Zjednoczonych, próbujący odnaleźć się w obcym kulturowo świecie, utrzymać równowagę na styku tradycji Indii i Zachodu. Jhumpa Lahiri opowiada historie ludzi zagubionych w codzienności, w miłości, w małżeńskich problemach, ludzi, którzy poszukują bezpiecznej przystani - w małym sklepiku z imbirem, soczewica i ryżem, w przyjaznym domu, w którym buty pozostawia się na progu, a posiłki jada rękoma, wreszcie w długo wyczekiwanych listach z Indii. Akcja niektórych opowieści toczy się w Indiach, Tak jak tytułowego Tłumacza chorób, którego bohater wykonuje bardzo odpowiedzialny i niewdzięczny zawód pośrednika między pacjentem a lekarzem, najczęściej nieznającym jego języka. Książka urzeka niezwykła wrażliwością i umiejętnością obserwacji; pełna jest bardzo zmysłowych opisów.


Lahiri jest naprawdę pisarką wyjątkową. [Salman Rushdie]

Poczujesz się urzeczony każdym opowiadaniem z osobna. [The New York Times Book Review]



Tymczasowa awaria

Dzisiaj, kiedy nie będzie światła, będą musieli jeść razem. Od miesięcy każde z nich samo brało sobie jedzenie z kuchenki. On zabierał talerz do swojego pokoju, gdzie posiłek stygł, aż wreszcie Shukumar pochłaniał go pospiesznie; Shoba szła do salonu i oglądała teleturnieje albo poprawiała swoje papiery, mając pod ręką zestaw kolorowych ołówków.

Wizyty pana Pirzady

Jesienią 1971 roku do naszego domu przychodził mężczyzna; przynosił słodycze i nadzieję  na wiadomości o życiu lub śmierci swojej rodziny. Nazywał się Pirzada i pochodził z Dakki, która teraz jest stolicą Banangladeszu, ale wtedy należała do Pakistanu.

Tłumacz chorób

Pan Kapasi nigdy nie myślał o swojej pracy w takich pochlebnych kategoriach. Jego zdaniem było to niewdzięczne zajęcie. Nie znajdował niczego szlachetnego w tłumaczeniu ludzkich chorób, pilnym przekładaniu szczegółów setek opuchniętych stawów, niezliczonych skurczy jelit i żołądków, plam na dłoniach, które zmieniały kolor, kształt lub wielkość.

Prawdziwy durwan

Poranki Boori Ma były długie, popołudnia jeszcze dłuższe. Nie pamiętała już, kiedy po raz ostatni piła herbatę. Nie myślała już o swoich przeszłych nieszczęściach ani o wcześniejszym luksusie; zastanawiała się tylko, kiedy państwo Dalal wrócą z nowym posłaniem dla niej.

Sexy

Rohin spojrzał na nią oczkami wąskimi jak szparki. Chciał dalej kopać materac, ale Miranda mocno go trzymała. Rzucił się tyłem na łóżko, jego plecy były proste jak deska. Przyłożył zwinięte dłonie do ust i wyszeptał
- To znaczy, że kochasz kogoś, kogo nie znasz.

U pani Sen

Eliot najbardziej lubił patrzeć, jak pani Sen kroi jedzenie, siedząc na gazetach rozłożonych na podłodze w salonie. Zamiast noża używała ostrza, zakrzywionego jak dziób statku wikingów, płynącego na bitwę na dalekie morza.

Mój Boże, co za dom!

Sanjeev przyjrzał się przedmiotom na kominku. Był zdumiony tym, że każdy z nich był na swój sposób głupawy. Nie miały za grosz aury świętości. Jeszcze bardziej dziwił go fakt, że Twinkle, która zwykle wykazywała się dobrym gustem, była nimi tak oczarowana. Te przedmioty miały dla niej jakieś znaczenie, ale dla niego ani trochę. Denerwowały go.

Kuracja dla Bibi Haldar

Natura choroby, która atakowała bez uprzedzenia, ograniczała śwait Bibi do tynkowanego czteropiętrowego budynku, w którym jej jedyna tutejsza rodzina, czyli starszy kuzyn z żoną, wynajmowała mieszkanie na drugim piętrze. Jako, że Bibi mogła w każdej chwili stracić przytomność i wpaść w bezwładny szał, nie wolno jej było samej przechodzić przez ulicę czy jeździć tramwajem.

Trzeci i ostatni kontynent

Lubię uważać wizytę w salonie pani Croft za moment, kiedy dystans między mną a Malą zaczął się zmniejszać. Chociaż nie byliśmy jeszcze w sobie zakochani, to z przyjemnością wspominam następne miesiące jako swego rodzaju miesiąc miodowy.

Opowiadania dla mnie zawsze były trudne w odbiorze, ponieważ zanim się zaczęły okazywało się, że za chwilę nastąpi zakończenie. Nie potrafiłam tak naprawdę wczuć się i przejąć się losami bohaterów. Po raz pierwszy zmieniła to Jhumpa Lahiri. Jej opowiadania „Tłumacz chorób” mają niesamowitą moc oddziaływania, a każda kolejna historia jest lepsza od poprzedniej. Już po kilku początkowych zdaniach czytelnik całkowicie zatraca się w atmosferze wydarzeń toczących się na kilkunastu stronach.

Opis wydawcy
zdjęcie: czytam.com.pl

wtorek, 16 listopada 2010, pheobe6

Polecane wpisy

  • Salman Rushdie "Joseph Anton. Autobiografia"

    14 lutego 1989 roku, w dzień świętego Walentego, do Salmana Rushdiego zadzwoniła dziennikarka BBC z wiadomością, że autor został "skazany na śmierć" p

  • "Ostatni mieszkaniec" Aravind Adiga

    Mimo slumsów w pobliżu i hałasu nisko przelatujących samolotów, składające się z jednego domu osiedle Vishram A od pół wieku uchodzi za miejsce, gdzie żyje się

  • "Nieoswojona ziemia" Jhumpa Lahiri

    Osiem opowiadań obyczajowych, rozgrywających się w środowisku Bengalczyków rzuconych na amerykańską ziemię. Autorka analizuje ludzkie emocje, życiowe wybory i s