Make a promise to live a lifetime in every heartbeat
niedziela, 09 października 2016
Dilwale, czyli O wielkim sercu

Produkcja: Red Chillies Entertainment
Reżyseria: Rohit Shetty
Scenariusz: Yunus Sajawal
Muzyka: Amar Mohile
Obsada: Shah Rukh Khan, Kajol, Varun Dhawan, Kriti Sanon, Vinod Khanna, Kabir Bedi, Boman Irani, Boman Iran
i


Kaali (Shah Rukh Khan) jest członkiem mafii działającej na terenie Bułgarii. Pewnego dnia spotyka Meerę (Kajol), w której się zakochuje. Niestety wrogość, nienawiść i sprzeczne interesy, dzieląca obie rodziny stają na drodze do szczęścia. Piętnaście lat później, inna para zakochanych - Veer (Varun Dhawan) i Ishu (Kriti Sanon) - sprawia, że Raj i Meera spotykają się ponownie i mają szansę wyjaśnić nieporozumienia z przeszłości. 


Film w reżyserii Rohita Shetty ma w sobie wszystko to, co powinien zawierać dobry film z Bollywood. Jest romans (a nawet dwa, nie… trzy), jest humor, są sceny akcji i piosenki, które przeplatają się w najmniej spodziewanych momentach, są piękne zdjęcia i malownicze scenerie. Nie zabrakło również przerysowań i  absurdalnych gagów. I oczywiście były też gwiazdy! Niezawodna para Shah Ruhk i Kajol zdominowała cały film i dzięki nim przypomniałam sobie, co w bollywoodzkich produkcjach jest najbardziej pociągające i hipnotyzujące. 

Ostatnia scena: "W wielkim świecie zdarzają się drobne wpadki. Signorina". Mistrzostwo!


Miło było, całkiem przypadkowo obejrzeć ten film. Co prawda ponad dwugodzinny seans można byłoby śmiało skrócić i wyciąć z niego niektóre sceny i epizody, jednak straciłby on swój urok.

Co ciekawe, zdjęcia do filmu były kręcone w Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie), Mumbaju, Hajdarabadzie, w stanie Goa (Indie), a także w Kapsztadzie (Republika Południowej Afryki), Sofii (Bułgaria), Islandii i na Mauritiusie. Wszystkie te miejsca zostały zaprezentowane z najlepszej perspektywy, przez co niewątpliwie zdjęcia są jednym z najważniejszych atutów produkcji.  

Zdjęcia: www.imb.com

piątek, 05 kwietnia 2013
Kites, czyli Latawce

Produkcja: Rakesh Roshan
Reżyseria: Anurag Basu
Scenariusz: Anurag Basu, Robin Bhratt
Muzyka: Rajesh ROshan
Obsada: Hrithik Roshan, Barbara Mori, Kangana Ranault, Kabir Bedi, Anand Tiwari, Nick Brown





Niezwykłe połączenie hollywoodzkiego kina akcji z eksplozją kolorów, muzyki i emocjonalnością rodem z Bollywood. Trzymający w napięciu, brawurowy thriller, a jednocześnie poruszająca historia wielkiej miłości, rodzącej się w gorącym zmysłowym rytmie salsy. 

Śmiertelnie ranny mężczyzna błądzi po piaskach rozpalonej bezwzględnej meksykańskiej pustyni. To Jay (Hrithik Roshan). Kiedyś olśniewająco przystojny, błyskotliwy młodzieniec, beztrosko czerpiący z życia maksimum przyjemności. Teraz umierający na bezludziu zrozpaczony człowiek. Jedyne, co trzyma go przy życiu, to silniejsze niż śmierć pragnienie spotkania z miłością jego życia, Nataszą (Barbara Mori). Ta piękna, seksowna dziewczyna kiedyś była zaręczona z innym mężczyzną, ale przeznaczenie postawiło ją na drodze Jaya, zmieniając jego życie na zawsze...





Hmmm... Oglądałam ten film ponad rok temu i całkiem o nim zapomniałam. W sumie to chyba dobrze, ponieważ nie jest to film, który chciałabym wspominać, a tym bardziej powtarzać seans. Udało mi się go wymazać z pamięci, a po przeczytaniu krótkiego opisu fabuły, powróciły wspomnienia zażenowania i znudzenia podczas oglądania. Nie pamiętam niczego, co by mi się w nim podobało: ani opowiadana historia (zbyt naciągana), ani miłość bohaterów (zbyt nierealna), ani gra aktorów (zbyt drętwa), ani poszczególne sceny (zbyt sztuczne). 

Opis dystrybutora.
Zdjęcia: filmweb.pl, searchandhra.com
wtorek, 19 marca 2013
Thoda Pyaar Thoda Magic, czyli Odrobina Miłości Odrobina Magii

Produkcja: Aditya Chopra, Kunal Kohli, Vicky Bahri, Vivek Bhatnagar, Mitu Bhowmick Lange
Reżyseria: Kunal Kohli
Scenariusz: Kunal Kohli
Muzyka: Shankar- Eshaan - Loy
Obsada: Rani Mukherjee, Saif Ali Khan, Amisha Patel, Rishi Kapoor, Cameron Pearson, Akshat Chopra,
Shriya Sharma, Ayushi Berman, Rachit Sidana



Ranbir (Saif Ali Khan) jest odnoszącym sukcesy, bogatym biznesmenem. Pewnego dnia powoduje wypadek, zabijając dwoje ludzi. Proces sławnego bogacza staje się sensacją. Ludzie zakładają się typując, jaki będzie wyrok. Tymczasem sędzia zaskakuje wszystkich – Ranbir dostaje nietypową karę – ma wychowywać czwórkę dzieci, które po wypadku spowodowanym przez biznesmena zostały sierotami. Dzieci nie potrafią zaakceptować tej sytuacji i chcą zemścić się na człowieku, którego nienawidzą. I wtedy Bóg postanawia zesłać im anioła w postaci pięknej Geety (Rani Mukherji)…

 


„Odrobina Miłości Odrobina Magii” to przyjemne kino familijne, w którym jak mówi tytuł mamy do czynienia z miłością i magią. Te dwa elementy przeplatają się ze sobą, tworząc miłe dla oka obrazy i wypełniając uroczą, pełną ciepłą, historię czwórki dzieciaków i dwojga dorosłych. Ze względu na charakter opowieści, w filmie obecne jest cierpienie i żal, ale za sprawą odrobiny miłości i magii zostają ostatecznie pokonane.



Bardzo lubię parę Saif-Rani, których wcześniej widziałam razem w „Hum Tum” i „Ta Ra Rum Pum”. Ich wątek rozwija się bardzo powoli, by nagle tuż przed końcem filmu wybuchnąć w pełnej, może trochę zaskakującej, mocy. Niemniej jednak bardzo mi się podobały relacje Ranbira i Geety, w których dominowały niedopowiedzenia, zaczepki i cicha fascynacja. Na sporą uwagę zasługują młodzi aktorzy wcielający się w postaci osieroconych dzieci. Szczególnie podobały mi się dwie urocze siostrzyczki:  Aditi (Shriya Sharma) i Avantika (Ayushi Berman).  Teledyski i piosenki są miłe dla ucha i oka, chociaż nie wszystkie pasowały do kina familijnego. Mam tu na myśli „Lazy Lamhe”, ze śpiewającą pod wodą Amishą. Najbardziej podobały mi się "Pyaar Ke Liye" oraz "Nihaal Ho Gaya". Ostatecznie jest to film lekki, zabawny i przyjemny. 

Źródło: opis dystrybutora

Zdjęcia: www.bollywood.pl

środa, 02 listopada 2011
Singh is Kinng, czyli Król z przypadku

Produkcja: Vipul Amrutlal Shah
Reżyseria: Anees Bazmee
Scenariusz: Suresh Nair, Anees Bazmee
Muzyka: Pritam Chakraborty
Obsada: Akshay Kumar, Katrina Kaif, Om Puri, Sonu Sood, Kiron Kher, Javed Jaffery, Ranvir Shorey, Sudhanshu Pandey, Yashpal Sharma, Neha Dhupia

Singh is Kinng


Cała wspólnota sikhów z Pendżabu ma już dosyć wybryków młodego Happy'ego Singha (Akshay Kumar), który nie tylko jest pechowcem, ale z powodu swojej beztroski i wesołego charakteru jest powodem wiecznego utrapienia dla otoczenia. Starszyzna wioski postanawia pozbyć się Happy'ego. Wysyłają go do Australii z niemożliwą misją. Ma sprowadzić do domu Lucky'ego (Sonu Sood), który jako "Król podziemia" hańbi rodzinę i pozostałych sikhów swoją gangsterską działalnością. Happy razem z przyjacielem (Om Puri), zamiast do Australii, trafia do Egiptu, gdzie zakochuje się w Soni (Katrina Kaif) - pięknej pani kryminolog. Gdy wreszcie trafia do miejsca przeznaczenia, pechowym zbiegiem okoliczności zmuszony jest zastąpić kuzyna i stać się królem gangsterów.

Singh is Kinng

Singh is Kinng


Niesamowicie głupkowata komedia, pełna absurdalnych zachowań, sytuacji, postaci, dialogów, a mimo to podobała mi się i całkiem nieźle się bawiła oglądając szeroki uśmiech i potknięcia Happy'ego. Podobnego typu komedie amerykańskie wywołują u mnie odrazę i szkoda mi czasu, żeby je oglądać. Inaczej jest w przypadku produkcji indyjskich. Mają one w sobie swój specyficzny urok, który na mnie działa. To, co w obrazach z Zachodu mnie szczególnie drażni, czyli gagi oparte na prymitywnym humorze, nadekspresyjne miny i gesty oraz niezrozumiałe i nieuzasadnione zmiany w zachowaniu i charakterze złych bohaterów, w wersji bollywoodzkiej wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech. Wszystko to przedstawione jest w taki sposób - z prostotą i pewnością, że się spodoba - że musi być pozytywnie odbierane przez widza, który szuka w filmie rozrywki, śmiechu i dobrej zabawy. Wiem, że film ten może się nie podobać, bo sama słyszałam i czytałam niepochlebne opinie na jego temat. Włączyłam go z zamiarem przekonania się co w nim jest takiego złego, a tymczasem miło mnie zaskoczył. Pewnie nie obejrzę go drugi raz, ale za to nie zaliczę go do najgorszych produkcji z Bollywood.

Szczególnie bawił mnie widok Akshaya Kumara, tego pechowca o dobrym sercu, którego widziałam do tej pory w kiepskich rolach. Nie sądziłam, że "Singh is Kinng" odmieni moje negatywne zdanie o tym aktorze, który do tej pory źle mi się kojarzył. Podobnie było z Katriną Kaif - ta aktorka niesamowicie mnie drażniła, a tymczasem w tym filmie wydała mi się przyjemna w odbiorze.

Opis dystrybutora, zdjęcia: bollywoodlaughs, otofotki.pl

wtorek, 19 lipca 2011
Cheeni Kum, czyli Bez cukru

Produkcja: Sunil Manchanda

Reżyseria: R. Balki

Scenariusz: R. Balakrishnan

Muzyka: Ilayaraja

Obsada: Amitabh Bachchan, Tabu, Paresh Rawal, Zohra Sehgal, Swini Khara


Cheeni Kum


Buddhadev Gupta (Amitabh Bachchan) jest szefem kuchni w indyjskiej restauracji  „Spice6”  w Londynie. Ma 64 lata, ale wciąż jest kawalerem, który mieszka z matką. Pewnego dnia do jego restauracji przychodzi 34- letnia Nina Verma (Tabu), która bez cienia skrępowania krytykuje niesmakującą jej potrawę - Zafrani Pulav. Początkowe oburzenie Buddhy ustępuje miejsca przyjaźni, a z czasem silniejszemu uczuciu…


Cheeni Kum


Cheeni Kum


„Cheeni Kum” widziałam już bardzo dawno temu i nie wiem jak to się stało, że do tej pory nie ma jego śladu na blogu. Ogólne, niezatarte wrażenie jakie pozostawił po sobie to krótko mówiąc: uroczy, zabawny, ciepły, a jednocześnie słodko-gorzki film. Niesamowite wrażenie wywiera duet Bachchan-Tabu, którzy zakochują się w sobie powoli, a rodzące się między nimi uczucie jest pokazane ze smakiem i w taki sposób, że można uwierzyć, że pomimo dużej różnicy wieku łączące ich relacje są prawdziwe. Można się chwilami zastanawiać czy 30 lat różnicy między zakochanymi to nie jest przypadkiem zbyt duża różnica i czy w rzeczywistości takie sytuacje często występują, jednak dzięki kreacjom aktorów, a zwłaszcza Tabu, różnica ta wydaje się nieistotna. Obok poruszających i refleksyjnych momentów jest sporo takich, które wywołują szeroki uśmiech na twarzy. Szczególnie podobało mi się przedstawienie dojrzałego i doświadczonego mężczyzny, który odnosi spore sukcesy w życiu zawodowym, jako pełnego onieśmielenia i niezdecydowania, narażonego na niepewność , strach i rozmyślania na temat dzielącej go i jego ukochaną różnicy wieku. Dużym i niepodważalnym atutem filmu jest postać przesłodkiej sąsiadki szefa kuchni, choć można się zastanawiać dlaczego akurat taki wątek jest częścią tej produkcji. Sądzę jednak, że brak tej postaci spowodowałby nieunikniony spadek wartości całego obrazu, dlatego „Sexy” i wszystkie związane z nią sceny i dialogi (grana przez Swini Khara )jest dla mnie ważnym elementem „Cheeni Kum”.

Zdjęcia: bollywood.pl

wtorek, 03 sierpnia 2010
Garam Masala, czyli Podrywacze

Garam Masala to bardzo słaby film, który na siłę twórcy chcieli uczynić śmiesznym, a tak naprawdę stał się prawdziwą klapą. Przez cały czas odnosiłam wrażenie, że nie ma on konkretnej fabuły, a sceny są na siłę połączone w ciężkostrawną całość. Postaci są banalne, wątki naciągane, muzyka fatalna, gra aktorów na bardzo niskim poziomie, a dialogi bez sensu. Uważam, że sens Garam Masala to całkowita strata czasu. Fakt, że zdjęcia do teledysków są ładne jednak to za mało, żeby pozytywnie wypowiadać się na temat tego filmu. Dlatego bez cienia wątpliwości i śmiało mogę powiedzieć, że film jest beznadziejny.

Garam Masala film


Treść i trailer filmu Garam Masala

Zdjęcie: www.bollywood.pl

poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Tashan, czyli Zabójczy styl

Na samym początku film wydał mi się słaby, a nawet bardzo słaby. Przez pierwsze pół godziny na ekranie pojawiał się mafioso Bhaiyyaji, grany przez Anila Kapoora, którego obecność wydawała się bezsensowna i niepotrzebna. Podejrzewam, że miał wprowadzić kilka humorystycznych akcentów i ogólnie wywoływać uśmiech, jednak według mnie nie spełnił tej roli. Tashan przed porażką ratują jednak przygody Pooji, Jimmy’ego i Bachchana, tak skomplikowane i zagmatwane, że do samego końca nie wiadomo, kto kłamie, a kto jest szczery. Bardzo podobała mi się gra głównych bohaterów: Saifa Ali Khana, Akshaya Kumara, Kareeny Kapoor, zwłaszcza Kareeny Kapoor, której zabawna, łobuzerska, nieobliczalna postać wniosła wielki wkład do filmu.


Tashan


Tashan


Pozytywnie oceniam także teledyski (do samej muzyki mam pewne zastrzeżenia) pełne barw, pięknych widoków, ciekawych choreografii, a czasami jej brak.
Nadal uważam, że w filmie jest sporo słabszych punktów jak na przykład przerysowane sceny walki, absurdalne strzelaniny i kiepski angielski mafiosa, jednak wspomniane wcześniej elementy ocenione na plus, sprawiają, że Tashan ma swój zabójczy styl.
 


Treść i trailer filmu Tashan


Dil Haara


Falak Tak



Zdjęcia:
www.bollywood.pl

środa, 14 lipca 2010
My Name Is Khan, czyli Nazywam się Khan

Wspaniały, dopracowany i dobrze zrealizowany, poruszający ważny temat, a przede wszystkim bardzo wartościowy film! Każda minuta, każda scena i dialog zapiera dech w piersiach i zachwyca. Jestem pod ogromnym wrażeniem, tym bardziej, że sądziłam, iż moje ogromne oczekiwania wobec pracy reżysera Karana Johara i wspólnego występu Kajol i Shahrukha, nie zostaną zaspokojone. Z wielką ulgą mogę teraz po seansie stwierdzić, że film nie ma sobie równych. Długo czekałam, aby na spokojnie obejrzeć MNIK. Przeczytałam wiele recenzji zarówno tych dobrych jak i tych mniej pochlebnych i z czystym sumieniem opowiadam się po stronie entuzjastów tej produkcji.


My Name Is Khan


Tematyka filmu jest bardzo różnorodna, ponieważ zostały w nim zawarte elementy różnych gatunków filmowych. Z całości wyodrębnić można ciekawą komedię romantyczną w postaci uczucia Rizwana do Mandiry i związane z nim miejscami śmieszne i urocze sytuacje. Jest to również dobry materiał o problemach ludzi cierpiących na zespół Aspergera  i co nie jest bez znaczenia udowodniono w nim, że z tym zespołem można funkcjonować w społeczeństwie. Najważniejszym jednak tematem jest sytuacja mieszkańców USA wyznających Allaha i zmiana jaką odczuli po pamiętnych wydarzeniach z dnia 11 września 2001 roku. Szczere słowa uznania kieruję w stronę scenarzystki Shibani Bathiji, która potrafiła zrównoważyć ten wątek z wcześniej wymienionymi, dzięki czemu można obejrzeć świetny film, a nie tylko materiał propagandowy. Z filmu My Name Is Khan każdy widz może wynieść, to co jest dla niego najważniejsze bez  przymusu akceptacji punktu widzenia twórców.


My Name Is Khan

My Name Is Khan

My Name Is Khan

Oprawa wizualna również zasługuje na słowa pochwały, ponieważ zarówno zdjęcia, montaż jak i muzyka zostały perfekcyjnie dopracowane i dopasowane do całości. Co do gry aktorów to powiem tylko, że SRK i Kajol spisali się rewelacyjnie, ale dużymi brawami chcę też nagrodzić odtwórcę roli młodego Rizwana – Tanay’a Chhedę, ponieważ zagrał bardzo realistycznie.




Treść i trailer filmu My Name Is Khan

Zdjęcia: www.bollywood.pl


niedziela, 11 lipca 2010
Mujhse Dosti Karoge!, czyli Zostańmy przyjaciółmi!

Piękna, kolorowa, optymistyczna, rozśpiewana opowieść o miłości i przyjaźni. Szczególnie polecam ten film osobom poszukującym nieco sentymentalnej historii, w której pojawiają się problemy z początku wydające się nie do rozwiązania, a ostatecznie kończącej się, co tu ukrywać, tak jak się na początku podejrzewało.

Mujhse dosti karoge

Bardzo podobała mi się gra Hrithika i Rani. Oboje wypadli w moich oczach pozytywnie i dobrze się razem prezentowali. Miło było też poptrzeć na Kareenę, choć jej postać momentami stawała się trochę zbyt denerwująca.


Piosenki są ciekawe, wpadające w ucho, a do tego z interesującą oprawą wizualną. Przyjemnie jest popatrzeć na "pląsających" aktorów, którzy nie tylko w teledyskach dali z siebie wszystko.

 

Fabuła filmu i pomysł na scenariusz okazałay się interesujące (można jedynie mieć wątpliwości czy możliwe jest pokochanie drugiej osoby tylko i wyłącznie za pośrednictwem e-maili, ale to zostawiam do Waszej oceny) i dobrze przedstawione, a wątki ładnie ze soba współgrały, ostatecznie tworząc miłą w odbiorze całość. Oceniam ten film bardzo pozytywnie.


Treść i piosenka z filmu Mujhse Dosti Karoge!


Zdjęcia: www.yashrajfilms.com

wtorek, 09 marca 2010
Lajja, czyli Hańba

Lajja to film, którego tematem jest dramatyczna sytuacja kobiet w indyjskim społeczeństwie, pokazuje, że życie kobiet to nieustanna walka o przetrwanie począwszy od dnia narodzin. Bohaterkami filmu są cztery kobiety, w które wcielają się takie aktorki jak Manisha Koirala, Mahima Chaudhry, Madhuri Dixit i Rekha. Panie te wspaniale wykonały swoje zadanie, gdyż zagrały przekonująco dobrze przez co film jest zyskuje na wartości. Trudny temat został przedstawiony w sposób przystępny i te kilkadziesiąt minut akcji obszernie prezentuje pozycje kobiet w Indiach. Twórcy udowadniają, że ich kraj jest pełen sprzeczności, przede wszystkim dlatego, że słynie ze szczególnego kultu Bogini-Matki, a jednocześnie sposób traktowania i postrzegania kobiet pozostawia wiele do życzenia. Znaczące są imiona bohaterek, ponieważ Vaidehi, Maithali, Janaki i Ramdulhari są to cztery wersje imienia Sity ze starożytnego utworu "Ramajany", ideału indyjskiej kobiety.

Główną bohaterką filmu jest Vaidehi (Manisha Koirala), która w trakcie swojej ucieczki przed samolubnym i bezdusznym mężem spotyka kobiety, których byt w dużej mierze zależy od męskiej części społeczności, mimo iż same są bardzo odważne i świadome swojej prawdziwej wartości.


Maithili (Mahima Chaundhry) ma wyjść za mąż za wybranka jej serca, który jak się w trakcie przyjęcia weselnego okazuje jest usłużnie poddany woli ojca, mężczyzny łasego na duży posag nowej synowej i wywyższającego się ponad członków rodziny panny młodej tylko dlatego, że ma on męskiego potomka w rodzinie.


Janaki (Madhuri Dixit) to pełna życia i optymistycznie nastawiona do świata popularna aktorka, która niestety w każdej chwili może być znienawidzona i odrzucona, jeśli tylko zrobi coś, co nie zostanie zaakceptowane przez ogół lokalnej społeczności.


Ramdulhari (Rekha) to kobieta oświecona, pragnąca uświadomić i wyedukować mieszkanki wsi, lecz na drodze do sukcesu staje nie kto inny jak władczy i zazdrosny przedstawiciel przeciwnej płci.


Aby nie popaść w skrajność i pokazywać tylko brutalne i niegodziwe oblicze mężczyzn, w trakcie podróży Vaidehi pojawiają się także pozytywne wzorce facetów. I tak z pomocą głównej bohaterce przybywa Raju (Anil Kapoor), dobroduszny złodziejaszek oraz wymierzający sprawiedliwość Bulwa (Ajay Devgan).

Jak już wcześniej wspomniałam film podejmuje trudną tematykę, ale moim zdaniem twórcy dobrze się spisali. Film jest dobry zarówno pod względem scenariusza jak i sprawności poprowadzenia akcji i wprowadzania kolejnych wątków. Oprawa muzyczna również jest dopasowana do nastroju i ogólnego przesłania.

"Badi Mushkil"



Treść filmu Lajja


Zdjęcia: www.planetbollywood.com, www.bollywood.pl, www.smashits.com

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
01. Bollywood
02. Tollywood
03. Kollywood
04. Bengal
05. Kino artystyczne z Indii
06. Kooprodukcje indyjskie
07. Hollywood z akcentem indyjskim
08. Dokument
09. Książki o Indiach/ z Indiami w tle
10. Teksty i łumaczenia piosenek
11. Bollywood-linki
12. Zdjęcia i tapety BOLLYWOOD
13. Shahrukh Khan
14. Muzyka BOLLYWOOD
15. Indie
16. Blogi o Bollywood
17. Czytane i przeglądane
18. Ważne strony
Kontakt: pheobe6@interia.pl